Na początek pewne wyjaśnienie – kto to jest michnigent?.
To taki inteligent inaczej, podobnie jak kochający inaczej, mądry inaczej. Michnigent przez lata czytania Gazety Wyborczej oraz oglądania „poprawnie politycznych” programów TVN i innych satelitów Agory, ma mózg wyprany z samodzielnego myślenia. On samodzielnie nie potrafi już myśleć. Za niego myśli guru, michnigentowi zaś zdaje się, że to co „objawił” guru, to wynik jego przemyśleń. Michnigent „kupił”, że jest demokratą. Demokracja zaś w jego rozumieniu (podobnie jak z kolorem samochodów u Forda) polega na realizacji jedynie słusznych poglądów guru. Wszyscy inaczej myślący niż michnigent to faszyści, antysemici, ksenofobi, katole i…o, lista inwektyw jest długa. Większość michnigentów ma w pogardzie pozostałą część społeczeństwa – zwłaszcza tych niezaradnych. A mianem niezaradnego ów osobnik określa tych, którzy brzydzą się braniem udziału w różnego rodzaju machlojkach, malwersacjach – w skrócie i po polsku , złodziejstwie.
Tyle definicji michnigenta.
Teraz o ostatnim wydarzeniu – podpisaniu porozumienia pomiędzy PiS, LPR i Samoobroną. PiS przez kilka miesięcy próbowało zawrzeć porozumienie z Platformą Obywatelska. To ugrupowanie, napompowane sondażmi tak było pewne swojego zwycięstwa, że nie potrafiło pogodzić się z porażką, tak w wyborach parlamentarnych, jak i prezydenckich. Zamiast więc przyjąć propozycję Pis i wziąć WIĘKSZOŚĆ zaproponowanych resortów w rządzie, ukuło dość oryginalną tezę – przegrywający dyktuje warunki i bierze praktycznie co chce i ile chce. Platforma szła do wyborów z hasłem poprawy gospodarki, zaś PiS – zgodnie z nazwą – naprawy państwa, szczególnie prawa i sprawiedliwości. Znamienne zatem było żądanie objęcia przez PO tzw. resortów siłowych, czyli tych, o których od lat PiS mówiło, że chce je reformować. Oczywiście na potrzeby propagandowe PO, w demagogiczny sposób odwracało kota ogonem, szermując hasłem zapobieżenia totaliryzmowi. PO w swoich żądaniach chciało upiec kilka pieczeni. Frustraci – Tusk, Rokita, Komorowski, Schetyna założyli, że na tak absurdalne ich żądania PiS się nie zgodzi. Będą mogli więc w przychylnych im mediach rozdzierać szaty, zwalając winę na PiS. A w przypadku gdyby PiS zgodził się na ich żądanie, będą mogli zakonserwować kryminogenną sytuację w aparacie sprawiedliwości i służbach specjalnych. Nie od dziś bowiem wróbelki ćwierkają na dachu o nieciekawych interesach prominentów tej partii. Vide – europoseł Piskorski, eurpos. Lewandowski, pos. Schetyna.
Naiwny Jarosław Kaczyński przez kilka miesięcy lawirował układami w Sejmie, by dać ochłonąć liderom partii Tuska. Na nic to się jednak nie zdało. Paniczny strach przed wyjawieniem machlojek wziął górę. Coś takiego jak odpowiedzialność wobec narodu jest dla tych panów obce. Wierchuszka PO doszła do wniosku, że należy powtórzyć scenariusz z obaleniem rządu prem. Olszewskiego. Trwa więc nieustanna nagonka na rząd premiera Marcinkiewicza, a podpisanie ostatniego porozumienia dało asumpt do wytoczenia najcięższych dział. Histeria w wystąpieniach liderów PO sięgnęła wczoraj zenitu. Żal mi Jana Marii Rokity, że frustracja po „premierze z Krakowa” zaćmiła mu całkowicie umysł, swoją demagogią przegonił Leppera z przed kilku lat. Kultura zaś Jego wypowiedzi jest na poziomie oborowego w dawnym PGR.