Super Star czy bufetowa?

- 26 Styczeń 2007, Piątek
Cała Polska zmuszona jest od kilku dnia na dywagacje czy Hanna Gronkiewicz Waltz może stać ponad prawem.

HGWWybitna znawczyni prawa, druga w kraju (oczywiście po Balcerowiczu), specjalistka od bankowości, prof. Hanna Gronkiewicz Waltz, okazała się analfabetką, nie umiejącą przeczytać ustawy. Jak na prof. prawa, to nieźle. Ustawy dotyczącej wyborów samorządowych, a ściślej 30 dniowego okresu w którym, wybrany prezydent ma obowiązek złożyć oświadczenie majątkowe swoje i współmałżonka. Krokodyle łzy HGW, na durną ustawę kierować mają „gniew ludu” na PiS. Tymczasem posłem referującym tę ustawę był poseł PO i ta partia głosowała za jej uchwaleniem. A może jestem w błędzie i pani Waltz przeczytała i zrozumiała tę ustawę, tylko ma trudności z rachunkami. Nie umie liczyć do 30.
To jest bardzo prawdopodobne, bowiem prezesem NBP była z nadania Lecha Wałęsy, który lubiał wybierać na różne eksponowane stanowiska ludzi na Jego poziomie. On wprawdzie umiał liczyć, był ponadto doskonałym astronomem – stwierdził, iż „Słońce kręci się wokół Ziemi” i być może dlatego z miernot chciał zrobić gwiazdy. No i z HGW zrobiła się gwiazda, tzw. supernowa. Supernowe powstają w schyłkowym okresie życia gwiazdy. Nagle rozbłyskają, powiększają swoją objętość, ale trwa to krótko. Następuje karłowacenie i znaczne zmniejszenie – aż do zaniku – świecenia. Na jakim etapie jest „nasza Gwiazda”? Tu mam pewną trudność ze zdefiniowaniem, bowiem nastąpiła w tym wypadku pewna anomalia, nieznana w astronomii. Ja w każdym razie nie słyszałem o „bufetowaniu” gwiazd. A tak twierdzi duża część światka internetowego. A może oni się mylą i nasza Gwiazda dalej jest nadęta? Na pewno nasza Gwiazda jest specjalista od relatywizowania zdarzeń. Gdy była bowiem prezesem NPB, BIG bank nie mając pieniędzy na koncie, kupował PZU, Pani Prezes nie przeszkodziło, iż cytowany Bank stworzył jakiś twór na 1 dzień i tak pomanewrował kontami, że niby miał, a nie miał – jak mawia Ferdek Kiepski. Przed sejmową Komisją Śledczą Gwiazda twierdziła, iż jako Nadzór Bankowy nie mogła się przyczepić, bo wprawdzie to tylko jeden dzień, ale liczy się data – taka jest litera prawa. W przypadku zaś oświadczenia majątkowego swoje spóźnienie o dwa dni, tłumaczy, iż nie liczy się tu litera prawa, tylko duch. Może pani Gwiazda HGW, poprzestała by na prywatnych seansach spirytystycznych, a nie straszyła społeczeństwa duchami.

Bardzo ciekawa jest też ekwilibrystyka faktami (czytaj, robieniem wody z mózgu) społeczeństwu. Gwiazda twierdzi, że to PiS jest winne i chce narazić społeczeństwo na koszty nowych wyborów. Wspaniałe zagranie – własną tępotę zrzucić na politycznego przeciwnika. Wg tłumaczeń HGW, to pewnie PiS powinien za nią wypełnić i złożyć oświadczenie. Bardzo ciekawie zapowiada się więc rządzenie przez Gwiazdę w Warszawie – seanse spirytystyczne na stoliku (a co będzie się działo pod stolikiem?), uczenie się liczenia do 30 i nauka czytania. I to oczywiście na koszt podatników.
Przed chwilą słuchałem wystąpienia naszej Gwiazdy na inauguracji Rady Warszawy. Tym razem pani Hanna wystąpiła już nie jako ciało astralne lecz jak gwiazda hollywoodzka. Szczerze współczuję naszej Gwiaździe jakich katuszy doznawała, aby wyglądać, jak wyglądała. I ten stres, aby kilogramy tapety nałożone na fizis nie odpadły w trakcie przemowy. Przemowa oczywiście z kartki – gwiazdy nie mówią „z głowy”. Ileż w Jej słowach było światłych myśli (złośliwi mogli by powiedzieć bełkotu, ale ja oczywiście nie jestem złośliwy). Gwiazda przedstawiała się jako „świadectwo zdrowia demokratycznego”. Moja wrodzona tępota nie pozwala mi zrozumieć o co tu chodzi, ale jakież to piękne stwierdzenie. Albo: „zgiełk, którego przyczyny nie są znane”. Jakże to głęboko filozoficzne.
Pani Gronkiewicz Waltz powiedziała również – „świat jest trudny”. To ostatnie to chyba wynik konsultacji lub korepetycji u kandydata (czyli kolegi „po fachu”) prezydenta Białegostoku, p. Kononowicza. Jak Gwiazda porządzi trochę w Warszawie, to boję się, że może warszawiacy zacytują inne powiedzenie p. Kononowicza – „nie ma nic”.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Felietony. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz