Monisia rejteruje

Wczoraj meNdialna funkcjonariuszka (wg mnie – na potrzeby procesowe) Monika Olejnik prowadziła audycję z udziałem posła Brudzińskiego. jak to u tej zootechniczki bywa, waliła w posła niewybrednymi treściami żołądkowymi (dla pospólstwa – to rzygowiny), wypominając mu różne rzeczy z dalekiej przeszłości. Poseł odpowiedział jej w podobnym stylu, wspominając zażyłość z Urbanem i tp. indywiduami. I tu menupauzująca Monisia nie wytrzymała i skończyła audycję przed czasem. Może dobrze by było, gdyby niczym tuja brabant z miasta lodz, zakołysała gałązkami, wzniosła się ponad milicyjną glebę, skąd jej korzenie i dokończyła audycję w stylu przypominającym cywilizowanych dziennikarzy. Ach pomarzyć można. Jednak nie wierzę, aby tego typu osobnik co M. O. wzniół się na niedostępne dla niego wyżyny obiektywności. Oczywiście – na zasadzie naszych biją – w dzisiejszej Gazecie Wyborczej zabrał głos funkcyjny cyngiej (znów, to moje prywatne zdanie), czyli red. Czuchnowski. treści nie będę relacjonował. Szkoda mojego i czytelników czasu. Dość powiedzieć, że wsparł Monisię własnej produkcji rzygowinami.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Felietony i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.