Pierd (dział PR)Tuska zamiast biblioteki

Ziewać czy pierdzieć, oto jest pytaniePremier wyrzuca bibliotekę z kancelarii. W to miejsce umieszczony będzie dział propagandy i sukcesu rządu. W ramach taniego państwa oczywiscie, wysokopłatni specjaliści od pierdu (spolszczona nazwa PR), będą wymyślać coraz nowe metody do omamiania społeczeństwa o tym, jakie to szczęście nas spotkało, iż mamy takiego męża stanu ( w żadnym wypadku proszę nie mylić ze stanikiem, zwłaszcza pani Dody, która jest muzą imć Donalda).

Pracownicy kancelarii premiera buntują się. Są oburzeni decyzją o przeniesieniu biblioteki rządowej na drugi koniec Warszawy. Argumentują, że to utrudni im pracę. Ale raczej nie mają szans przekonać kierownictwa kancelarii – zauważa DZIENNIK. Bo miejsce po bibliotece zostanie zagospodarowane przez nowy Departament Komunikacji Społecznej, już dziś zwany w KPRM “biurem propagandy rządu”.

Biblioteka zostanie na stałe przeniesiona z budynku przy al. Ujazdowskich do budynków rządowych przy ul. Powsińskiej na Sadybie – pisze DZIENNIK. Grzegorz Michniewicz, dyrektor generalny KPRM, tłumaczy to pracami remontowymi i zmianą organizacji pracy. Pracownicy protestują. Kilkadziesiąt osób podpisało się pod apelem do władz KPRM o zmianę decyzji.

Już niedługo, by wypożyczyć książki, urzędnicy będą musieli brać wolne w pracy. Podróż do Centrum Obsługi KPRM w godzinach szczytu może potrwać nawet godzinę. “To praktycznie likwidacja tej niezwykle pożytecznej placówki” – twierdzi jeden z pracowników kancelarii. Skąd taki pesymizm? Bo biblioteka jest czynna w tych samych godzinach co inne urzędy, a mogą z niej korzystać wyłącznie pracownicy. Niewielu będzie sobie mogło pozwolić na komfort podróżowania po książki w czasie pracy.

Biblioteka rządowa mieściła się w siedzibie premiera od lat. Jeszcze w czasach PRL istniała w tym miejscu Akademia Nauk Społecznych. Po niej w budynku pozostały unikalne zbiory książek socjologicznych i historycznych. “Sam wypożyczałem tam książki, a wiem, że wielu pracowników korzystało z niej bardzo często” – opowiada Błaszczak.

Takiego wzburzenia pracowników nie wywołała nawet przeprowadzka kancelaryjnej stołówki do mniejszego pomieszczenia. Choć jak przestrzega Michniewicz, będzie to skutkować “tymczasowym ograniczeniem wyboru produktów żywnościowych oraz zestawów obiadowych”. “Rzeczywiście od dawna było wiadomo, że stołówka będzie musiała zostać wyremontowana, ale biblioteki nie było w tych planach” – mówi poprzedni szef kancelarii Mariusz Błaszczak, dziś poseł PiS.

Można jednak znaleźć argumenty na poparcie decyzji kierownictwa kancelarii. Ot, choćby to, że Centrum Obsługi KPRM ma prowadzenie biblioteki wpisane w swoje obowiązki względem kancelarii. “Ale ma i gastronomię, a przecież nie przenoszą stołówki rządowej na Powsińską” – mówi DZIENNIKOWI jeden z protestujących urzędników. Ale zaraz dodaje, że żadne argumenty nie przekonają decydentów. “Przecież w miejscu biblioteki będzie się teraz mieścić biuro propagandy rządu” – mówi.

Naszemu rozmówcy chodzi o Departament Komunikacji Społecznej, opisywany już przez DZIENNIK. To nowa jednostka, w której są zatrudniani specjaliści od public relations, głównie protegowani Adama Łaszyna i firmy Alert Media. Kancelaria zapewnia, że nowa jednostka nie będzie dublować kompetencji Centrum Informacyjnego Rządu. “To bzdura, wystarczy popatrzeć w zapisy statutu kancelarii” – twierdzi nasz informator. Wynika z nich, że departament przejmie od CIR nadzór nad całą polityką medialną rządu i premiera. A więc miejsce po bibliotece to idealna lokalizacja. Znajduje się dokładnie piętro wyżej nad pomieszczeniami CIR.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Felietony. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.